piątek, 24 stycznia 2014

Jak pójść do kina za darmoszkę?

Czyli dlaczego warto brać udział w konkursach :)

Pewnie nieraz słyszałaś zdanie: żeby wygrać, trzeba grać! Dokładnie tak :) Ale trzeba też wiedzieć jak i gdzie to robić :)
Wynajdywanie konkursów weszło mi w krew na studiach. Co rusz w studenckiej prasie pojawiały się ciekawe opcje. A że student groszem nie śmierdzi, to darmowe zaproszenie do kina czy teatru jest bardzo atrakcyjną nagrodą.
Gdzie próbowałam swoich sił i wygrałam cokolwiek?

Po pierwsze Studencka Gazeta InfoStudent. Wydawana co miesiąc, dostępna w kilku miastach akademickich. Konkurs zwykle polega na udzieleniu mailem odpowiedzi na pytanie związane z aktualną tematem, jak Andrzejki czy Walentynki ;) Czasem pojawia się też konkurs na najlepsze zdjęcie, np. z juwenaliów.
Co można wygrać?
Bilety do kina, zaproszenia na babeczki i kawę, bilety do teatru, zaproszenie na pizzę, wejściówkę na Sylwestra itp. Nagrody otrzymujemy pocztą :)
Gdzie szukać informacji?
InfoStudent ma swoją stronę internetową, zamieszcza nawet aktualny konkurs i wyniki. To moja najulubieńsza gazetka z konkursami, wygrałam kilkakrotnie :)
Inna studencka gazeta z konkursami do Eurostudent. Próbowałam wielokrotnie i nawet raz udało mi się zdobyć grę komputerową.

Po drugie oficjalne profile lokalnej prasy na facebooku. Albo ich strony internetowe. Na pewno w Twoim mieście ktoś wydaje gazetę poruszającą lokalne tematy. Warto poszukać jej profilu na fejsie i sprawdzić co w trawie piszczy :) Tym sposobem zdobyłam już wiele biletów na Kino Konesera i Kino Kobiet, a także vouchery na dowolny film. Wystarczy obserwować profil, w stosownym momencie udzielić odpowiedzi na pytanie (u mnie świetnie sprawdzają się te dowcipne i rymowane) i czekać na wyniki! Nagrody najczęściej odbierałam w kasie kina tuż przed seansem, raz musiałam się pofatygować do redakcji ;)

Chciałabym zrobić zdjęcie moich biletów do kina, ale przed Świętami wysłałam je pewnemu kolekcjonerowi (wszystkie swoje bilety odkładam i co jakiś czas przesyłam zainteresowanym).

A Tobie udało się kiedykolwiek pójść do kina za darmo? Może warto spróbować? :)
Może znasz inne miejsca, gdzie można wygrać coś fajnego? ;)

Pozdrawiam,
Niezapominajka

P.S. Od razu uprzedzę pytanie - nigdy nie wygrałam w lotka. Ani złotówki. Próbowałam kilka razy ;)

środa, 22 stycznia 2014

Dlaczego warto upiec kolorowe ciasteczka?

Dziś chciałabym namówić Cię na upieczenie mega pozytywnych ciasteczek :) 
Są łatwe w przygotowaniu, a przy tym wyjątkowo efektowne. Przyciągają wzrok i poprawiają humor!
Dlatego jeśli masz słabszy dzień, kup opakowanie kolorowych drażetek i upiecz te pyszne ciasteczka! Efekt gwarantowany ;)

Czego potrzebujesz, żeby stworzyć ciasteczkowe cudeńka?
200g miękkiego masła lub margaryny (z masłem będą smaczniejsze!)
3/4 szklanki drobnego cukru
2 jajka
375g mąki pszennej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
opakowanie czekoladowych drażetek w kolorowych skorupkach (oryginalne m&m albo np. Mimi z Biedronki jak u mnie)
Jak się za to zabrać?
Upewnij się, czy masz wszystkie składniki w domu :) Nie ma nic gorszego od stwierdzenia w trakcie przygotowania, że brakuje mąki czy proszku do pieczenia i trzeba biec do sklepu lub błagać sąsiadów. Masło utrzyj z cukrem, stopniowo dodaj jajka. Następnie wsyp mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą, zagnieć. Ciasto przykryj folią spożywczą i odłóż do lodówki na ok. pół godziny. W międzyczasie możesz wyłożyć sobie blaszki papierem do pieczenia. 
Po wyciągnięciu ciasta formuj kulki wielkości orzecha włoskiego, spłaszczaj na placuszek, wykładaj na blaszkę pozostawiając odstępy. Następnie w każde ciastko wciśnij kilka guziczków ;) Fajnie wyglądają kwiatki - żółty środek i różowe "płatki" dookoła. Albo guziczki - cztery drażetki w tym samym kolorze ułożone jak na tradycyjnym guziku. Z powyższych powodów wolę biedronkowe drażetki - w oryginalnych m&m nie ma tylu kolorów! :) Piekarnik nagrzej do 180 stopni. Ciasteczka piecz ok. 10-15 minut, do zrumienienia. Trzeba wyczuć piekarnik, sporo też zależy od wielkości i grubości ciasteczek :) Po wyciągnięciu i przestudzeniu ciastek delektuj się ich smakiem i wyglądem ;) Koniecznie zrób zdjęcie, bo szybko znikają!
PS. Świetne ciastka z tego przepisu wychodzą także po dodaniu orzeszków w czekoladzie! Kolorowe skorupki pękają i wylewa się czekolada odsłaniając orzeszek, pycha :)

Niezapominajka

niedziela, 19 stycznia 2014

Dlaczego warto usypać górkę z próbek?

Jednym z moich odwiecznych postanowień jest uporządkowanie swoich kosmetycznych zbiorów i zapasów. Prawie każda dziewczyna to zna :) Niestety duch ochoczy, ale ciało słabe i kupujemy dalej, chomikujemy po szafkach i kartonach. Później mocno się zapieramy i wytrwale denkujemy. Do czasu, aż pojawi się kolejna super hiper okazja i ulegamy. I tak w kółko.

Dlatego postanowiłam zadziałać tym razem metodą małych kroczków. Na pierwszy ogień poszły próbki. Dlaczego? Bo są małe i przecież powinno się udać! To powinno zmotywować mnie do dalszych działań :)

Na zdjęciu widać próbki, które znalazłam w swojej łazience, kosmetyczce i kuferku. Są tam głównie saszetki kremów do twarzy, ale też balsamów, kremów do rąk, żeli pod prysznic, podkładów, fiolki z zapachami, mini pomadki i chusteczki zapachowe. Próbki wód toaletowych i szminek pochodzą jeszcze z mojej przygody z firmą na O.

Jak zamierzam sobie poradzić z tą górą próbek? Co już udało mi się zrobić?

Najpierw posprawdzałam daty ważności, wyrzuciłam przeterminowane i posegregowałam sample według rodzaju. Próbki kremów Tołpy odłożyłam. Zamierzam je wykorzystać w tradycyjny sposób i przetestować te obiecujące kremiki.

Reszta saszetek wylądowała w pudełku po patyczkach kosmetycznych. Wygląda to tak:

Pudełko z saszetkami postawiłam na półce w łazience. I od dziś zamierzam wykorzystywać codziennie minimum jedną saszetkę kremu. Wystarczy na cały miesiąc! Będę używać ich głównie do dekoltu, tam krzywdy mi nie zrobią ;)

Próbki żeli pod prysznic i szamponów przydają się podczas krótkich wyjazdów. Niestety (albo stety!) jestem fanką miniaturek (kiedyś o tym napiszę) i próbki poszły w kąt. Na szczęście nie jest ich za wiele, powinnam szybko wykorzystać.

Chusteczki zapachowe wykorzystuję jako... Zapaszek do szafy! :D Urywam brzeg opakowania i wkładam np. do pudełka ze skarpetkami.

Mini szminki staram się używać, zwykle mam choć jedną w kosmetyczce. Gorzej z fiolkami perfum, nie mam na nie pomysłu - może komuś oddam? Ten sam problem dotyczy próbek podkładów - wszystkie są za ciemne. Muszę pomyśleć, która koleżanka ma ciemną karnację i ją obdarować :)

Obiecuję za miesiąc podzielić się wynikiem moich działań :) I pomyśleć, że kiedyś pytałam wyszukiwarki jak zdobyć darmowe próbki? Gdzie dostanę sample? Są firmy, które je wysyłają każdej chętnej osobie. Inne pochodzą z czasopism. Albo są dołączane do zakupów czy ulotek. Łatwo o przesyt.

A jak to wygląda u Was? Lubicie próbki? Udaje Wam się wszystkie wypróbować? Jakie macie pomysły na taką górkę jak moja? A może Wasze są większe? ;)

Pozdrawiam,
Niezapominajka

Otwarcie

Od dawna nosiłam się z myślą założenia swojego miejsca w sieci. Wybór padł na bloga :) Mam nadzieję, że będziemy tu przyjemnie i pożytecznie spędzać czas!

Mamy nowy rok, a w mojej głowie sporo marzeń i planów. Jak zawsze... Chciałabym w tym roku spełnić choć kilka z nich, uporządkować parę spraw i czerpać z życia pełnymi garściami :)

Będę dzielić się w tym miejscu przemyśleniami na różne tematy, od pielęgnacji skóry dłoni po ujarzmianie kota ;)

Mam nadzieję, że będzie to fajne miejsce na spędzenia czasu przy herbacie :) A dlaczego niezapominajki? Bo o nich się nie zapomina! Do napisania :)

Niezapominajka